to czego nie widać

– Słuchaj – a może dalibyście się na namówić na zdjęcia pokazujące Was w takich momentach, których nikt nie widzi – powiedziałem.
Ojciec Romuald zamyślił się.
W długim korytarzu galerii zapanowała cisza.
Było jesienne popołudnie 2014 roku i jak co miesiąc zmieniałem
wystawę fotografii. W pośpiechu, licząc czas i starając się
nie przekraczać 3 minut przeznaczonych na rozkręcenie jednej ramki. Romuald – facet, który wymyślił Galerię OPe stał obok mnie.
Wysoki, szczupły, zawsze zadbany.Taktowny i niezwykle kulturalny
a jednocześnie silny i charyzmatyczny. Całe to wrażenie podkreślałby
na pewno biały dominikański habit – gdyby go miał na sobie.
A tak stałem i rozmawiałem z mężczyzną w gustownej niebieskiej
koszuli i spodniach w kantki.
Pomyślałem, że to ma sens. Zrobić zdjęcia właśnie takim Dominikanom.
Głosicielom Słowa Bożego na ich własnym terenie. Tam gdzie się
nie wchodzi i tam gdzie można być tylko za zgodą i akceptacją.
Kaznodziejom sprzątającym, remontującym i odpoczywającym.
Daleko od pochłaniającego wzroku wiernych. Tam gdzie musi trwać
zwykłe życie z którego czerpie się by mówić o Bogu. Warunek
był tylko jeden – musieli się na to zgodzić i tego chcieć. Światło galerii ogrzewało puste ściany. Zawsze te same ruchy;
ramka na stół, poluzować dwie śrubki, wyciągnąć boki ramki,
obrócić, odkleić, przykleić, zakręcić. I na ścianę. Potem następna
fotografia i następna. Wytarte wkręty wysłużonej ramki
nie dawały się odkręcić.
– Faktycznie, może to i dobry pomysł- powiedział Romuald.
Niedługo minie 800 lat od czasu powstania naszego zgromadzenia.
Muszę pogadać z Braćmi. To wszystko wymaga przemyślenia.
- Można by pokazać Was od kuchni że jesteście normalnymi ludźmi
z takimi samymi problemami, radościami i smutkami.
- To wszystko wymaga przemyślenia. Jeżeli do tego dojdzie i Bracia
się zgodzą to i tak będziemy musieli ustalić co możesz a czego nie.
- To zrozumiałe – odpowiedziałem. W głębi duszy chciałem jednak
wszystkiego – zgarnąć całą stawkę. Być wszędzie i o każdej porze.
Z drugiej strony nie chciałem pchać się tam gdzie mnie nie chcą,
nie chciałem uprawiać podglądactwa i cieszyć się z przypadkowych
”strzałów”.
- Myślę, że i tak będzie pewna granica której nie
przekroczę -odpowiedziałem- chyba że mnie wpuścicie.
- Tak czy inaczej muszę porozmawiać z Braćmi i wtedy zdecydujemy.
Klasa człowiek. Przecież mógł autorytatywnie powiedzieć nie.
Nie i już – bez dyskusji bo jestem Przeorem i co mi tu ktoś będzie latał
po klasztorze z aparatem. Mógł też powiedzieć “no problem” – od jutra
masz wolną rękę. On jednak wybrał najtrudniejszą drogę.
Wiedział że spotka się z różnym odbiorem, że każdy będzie
miał swoje zdanie i że nie będzie łatwo-ale była to jedyna
słuszna droga bez której ten projekt nie miał by racji bytu. Odpowiedź nie nadeszła następnego dnia,
nawet nie następnego miesiąca.
Gdzieś po pół roku dostałem zielone światło.
Mogłem zabrać się do pracy.

 

DCIM100GOPRO
a43
a24
a11
DCIM100GOPRO
a92

 

Projekt TO CZEGO NIE WIDAĆ
OPOWIEŚĆ O RZESZOWSKICH DOMINIKANACH trwał dwa lata.
W tym czasie odkryłem innych Dominikanów. Nie lepszych nie gorszych
- powiedział bym raczej ludzkich. Mimo to, iż znaliśmy się już kilka lat
było to niezwykłe doświadczenie. Zobaczyłem te same problemy
i te same reakcje jak u “zwykłych ludzi”.
Kurator wystawy Maciek Majewski powiedział kiedyś:
- Ty ale na Twoich zdjęciach nie widać ich razem,
że tworzą jakąś grupę no nie wiem chociażby podczas jedzenia.
Faktycznie – nigdy nie zrobiłem zdjęcia wszystkich przy stole,
takiego z “otoczką wspólnotowej duchowości” jaką większość
z nas sobie wyobraża.
Na fotografiach zobaczycie za to jadalnie i kilka osób, które
w pośpiechu między zajęciami zjadają posiłek, jednocześnie
uzgadniając pilne sprawy z współbraćmi.
Czy to znaczy, że ich siłą nie jest wspólnota.
Nie – wręcz przeciwnie. Nigdy nie spotkałem ludzi tak głęboko
wierzących a jednocześnie tak trzeźwo stąpających po ziemi.
Myślę, że Ich kaznodziejstwo wzniosło się na wyżyny dlatego,
że czerpią między innymi z prawdy o sobie i potrafią o tym mówić.
Wyjaśniać w taki sposób, że nikt nie czuje się winny tylko zachęcony.
A ja robiłem Im zdjęcia, które są tylko dodatkiem,
krótkim zapisem, wycinkiem z 800-letniej rzeczywistości.

W projekcie uczestniczyli wybrani Ojcowie Dominikanie
z Klasztoru w Rzeszowie
oraz Siostry Dominikanki ze Zgromadzenia Św. Dominika.

 

IMG_2875
IMG_2881
IMG_2879
IMG_2874

 

Wacław Nowacki – fotografie i tekst

Kolekcja zawiera 42 fotografie.

-rozmiar fotografii 50 cm x 40 cm w ramie drewnianej

-wydruk atramentowy

-folia ORAJET matowa naklejona na piankę gr. 5 mm

-montaż – na ścianach

DOTYCHCZASOWE WYSTAWY

rok miesiąc galeria miejsce
2017 luty Galeria “Śnieżne krużganki”
Centrum idei “Ku Demokracji”
Piotrków Tryb.
2016 listopad Ope Rzeszów

 

STAŁA EKSPOZYCJA

Galeria OPe, Klasztor OO Dominikanów w Rzeszowie ul. Dominikańska 15

Godziny otwarcia

niedziela, od 7.00 do 20.00, wejście przez kościół

wtorek, czwartek, od 15.00 do 17.30, wejście bezpośrednio z ulicy Dominikańskiej

sobota, od 10.00 do 13.00, wejście bezpośrednio z ulicy Dominikańskiej

wstęp wolny